Dziś o produktach pożądanych przed latem.
Od jakiegoś czasu posiadam dwa balsamy z Dove- Summer Glow do ciemnej i jasnej karnacji. Nie wiem dlaczego kupiłam te dwa produkty... No ale.
Jako, że jestem bladziochem, a na solarium raczej się nie skuszę często używam tych balsamów. Lubie je przede wszystkim dlatego, że po prostu mnie opalą i podkład na twarzy lepiej komponuje się z lekką opalenizna. Kiedyś miałam balsam z Johnsona na noc, ale to była porażka. Efekt po jego zastosowaniu był porażający, byłam po prostu brązowa z mijakiem na mijaku.
Jaka jest różnica między tymi produktami?
A to taka, że ten do ciemnej karnacji zdecydowanie szybciej opala. Wystarczy jedna aplikacja by na następny dzień mieć już naprawdę widoczną opaleniznę. Natomiast do jasnej karnacji po jednej aplikacji delikatnie przyżółca naszą skórę. Wielu osobom nie odpowiada kolor, w jaki opalają te produkty. Mi on nastoma nie przeszkadza.
Denerwuje mnie w tych produktach ich zapach i drobinki, których na zdjęciu podejrzewam, że nie widać. Jak każdym tego typu kosmetykiem można sobie narobić "mijaków". Aby tego uniknąć należy okrągłymi ruchami aplikować produkt, który ma konsystęcje balsamu. I dokładnie umyć dłonie.
Kiedyś spróbowałam zaaplikować ten produkt na twarz ale potwornie zapycha pory. I opalona cera z zatkanymi porami nie wygląda zbyt przyzwoicie.Mam te produkty od dłuższego czasu i powiem szczerze, że już mnie denerwuje ich obecność. Mam ochotę na tą piankę z Dax, którą zachwycała się nissiax. Jak gdzieś na nią trafię to na pewno kupię ze względu na to, że pianka nie ma drobinek i pewnie jest delikatniejsza, bo nissiax mówiła, że aplikuje ją na twarz i jest w
porządku.
Pożyjemy zobaczymy.
Wrzucam składy dla zainteresowanych
Jeśli któraś z Was używa tego typu kosmetyku to piszcie w komentarzach,
jestem na etapie ich kupna więc chętnie poznam jakiś produkt mi nieznany :)